wtorek, 2 kwietnia 2013

Wspomnienie-Moje kochane Rotki

Jest rok 1992,mój mąż postanowił, że będziemy mieli psa,co tam MY,on!
Nie wiem czy się cieszyć ,czy nie,ponieważ wybór padł na rottweilery.
W tym czasie mówiono o tej rasie niezbyt miłe słowa.
Komu wierzyć,zdać się na instynkt,przecież to czyste szaleństwo,w domu małe dzieci,
o nieszczęście nie trudno.
Zupełnie rozdwojona pomiędzy chceniem, a nie.
Niektórzy ludzie po prostu realizują swoje marzenia,jeśli są w zasięgu ich możliwości i już w lutym przyszła do mojego domu cudowna Drakunia.

Drania była ulubienicą męża, jeździła z nim wszędzie i do pracy też.
Mąż wychowywał naszą panienkę według swoich zasad,nikomu nie pozwalał się wtrącać.
Drania była mu tak oddana,zapatrzona w niego,że nawet podczas psiej przypadłości chodziła bez smyczy,przy nodze ,powarkując na adoratorów.
Szybko przekonałam się, że jest piękna,mądra i kochająca nas wszystkich.
Kiedy pojawiła się w domu mój młodszy syn miał 3 miesiące,razem dorastali,przy tej cudownej istocie,moje dziecko uczyło się chodzić,przytulało się do niej a ona z wrodzonym instynktem opiekowała się nim,lizała i takie tam psie dowody pokazywała nam wszystkim.

Zakochałam się w tej rasie i zapragnęłam mieć swojego,takiego który byłby tylko mój.
Pod koniec roku pojawił się Stenek,był tylko mój,na odmianę wszędzie chodził ze mną,
a raczej siedział,bo w tym czasie byłam na urlopie wychowawczym.



Nasze psy jako członkowie naszego stada,brały udział we wszystkich wydarzeniach rodzinnych i jakoś nikt z przyjaciół i znajomych nie miał nam tego za złe,a nawet jeśli, to nigdy nie usłyszeliśmy nic na ten temat.
Nasze kochane Rotki żyły z nami 12 lat,niestety osiągnęły książkowy wiek i przyszło się nam pożegnać.
To było trudne,bo jak to jest ze starością, niezależnie od gatunku,bywa ciężko.
Dopadły je choroby cywilizacyjne i odeszły tak jak się pojawiły jedno po drugim,w 2004 roku,Drania w czerwcu,a Stenek w grudniu.

Spędziliśmy z nimi wspaniałe lata,nawet doczekaliśmy się potomstwa,bo tak zalecał wet.dla dobra Drani .
 Zawsze będą z nami,chociażby i duchem,wciąż są żywe we wspomnieniach,pozostaną w naszych sercach na zawsze.
STENEK


DRANIA