poniedziałek, 7 stycznia 2013

KOCI NAJAZD 3 c.d.

SPRAWA PRZESĄDZONA

O.K. postanowiliśmy  po naradzie  rodzinnej ,poszukać domu dla małych kociąt. 
Tak,  łatwo się mówi,  gorzej z realizacją.
Poszły w ruch znajomości,ogłoszenia wszędzie gdzie się da i...nic.
Dobrze, że lato  ciepłe  i  kocia rodzinka  ma gdzie się schronić nie tylko w upały.Organizujemy posłania  i wszystko co potrzeba do życia  kotom wolno bytującym.
 Czesia i Franka
 LEOŚ- pan kocur--->
 Czesia  i Franka zawsze razem
 Kicia z Kapslem--->
<--- FRANIA pilnie poznaje otaczający ją świat

 Kapsel, Frania i Czesia podczas zabawy.
Postanowiliśmy wspierać ich byt w naszej okolicy.
Nastały chłodne noce,więc otwieramy okna dla nowej rodzinki i już wiem,  że to się skończy inaczej.
///////////////przekonana przez  mojego męża,co ma wielkie serce dla zwierząt i na ich krzywdę nie może patrzeć, przygarniamy  kocią  rodzinkę.
Nie myślcie, że to było oczywiste,wzbraniałam się na całego.
Nie dlatego, że nie jestem wrażliwa,  o nie , ale  budżety domowe nie są z gumy.
Skoro się rzekło A trzeba powiedzieć B.
 Dobrze, jako ludzie odpowiedzialni ( tak myślę),kontaktujemy się z lecznicą,by ustalić kiedy można Kicię poddać sterylizacji.

W umówionym terminie wypożyczamy klatkę łapkę łapiemy biedą kotkę do klatki.
 Serce się kraje,ale nie stać nas na kolejne kocie mioty.
Ludzie 7 kotów, to 7 razy więcej wydatków.  
Kiedy Kicia jest w lecznicy,maluchy na dobre panoszą  się w wolnym od pozostałych kotów, pokoju.
Czuję się jakbym była w ukrytej kamerze i zaraz ktoś wyskoczy z głupawym tekstem"mamy cię".
Pewne jest tylko to,że pan kocur przemiły,nazwałam go Leoś, systematycznie  odwiedza nas.Jak to samiec,naje się,wyśpi i idzie dalej,wiodąc żywot kota wolno bytującego.
Zawsze może na nas liczyć.
Z resztą Leoś to zupełnie inna bajka.
Kicia po sterylizacji,to już inna kicia,nie taka troskliwa.

Biała Czesia i Bura Frania
                                                 KAPSEL
 TAK się tuliły do siebie

                                                             FRANIA
 Kapsel dba o higienę
Świat to swoista dżungla, ale jeszcze maluchy o tym nie wiedzą.
Dalsze losy rodzinki nastąpią ...

16 komentarzy:

  1. Ze swiat to dzungla, o tym wiem najlepiej ;)
    Male koteczki i kocurki tez chyba macie zamiar wysterylizowac/wykastrowac?
    Swietna rodzinka, wiedzialy wszystkie dobrze, gdzie trafic, zeby wygodnie zyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, moje małe kocurki dzisiaj mają już 2 lata+;-
      O tak wszystkie są wysterylizowane-wykastrowane.Przy takiej ilości kocurków,to smrodek wyczuwalny by był w sporej odległości od domu,brry.:)))

      Usuń
    2. Znam ten bol. Kotka corki przez dluzszy czas sikala po calym domu, trzeba bylo nawet powyrzucac prawie nowe dywany. Corka chciala juz oddac ja do schroniska, bo smrod byl nie do zniesienia, ale pewnego dnia przestala sikac. Chyba ze strachu.

      Usuń
    3. Oj ja też pomstowałam na mojego ostatniego kota, który postanowił zamieszkać u mnie,że tyle kuwet, a on z uporem pod drzwi leje.Doszliśmy do porozumienia,uf.

      Usuń
  2. zapisałam blog i dodałam do obserwacji cudowne wszystkie są zwierzęta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i komentarz,zapraszam ponownie.

      Usuń
  3. Bardzo mi ta historia przypomina historię mojego Gucia i jego rodzinki ...
    Mnie na szczęście udało się znaleźć domki dla mamusi Gucia i jego czwórki rodzeństwa :-)

    http://kotyszki.blox.pl/2009/10/3102009-pojawil-sie-Gucio.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że znalezienie domu dla kota to nie lada wyzwanie.
      "Koty są jak czipsy, nigdy nie kończy się na jednym" to Twój cytat,ale jaki trafny.
      Dla mnie najgorsze jest to, że te historie się powtarzają i nie zawsze kończą się dobrze.
      Miłego wieczoru.

      Usuń
  4. Niestety to prawda. To niekończące się historie są ...:(
    Każdy kolejny sezon kotny to mnóstwo niechcianych ,porzuconych miotów i to razem z kocimi mamami :((
    Najgorsze że my kociarze też nie mamy domów i portfeli z gumy i nie każdemu możemy pomóc :(
    Z tą kocią rodzinką z której jest Gucio , w znalezienie domków zaangażowało się sporo ludzi -dlatego się udało :-)
    Miłego wieczoru.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ,smutne ale prawdziwe.
      Pozdrawiam wieczorową porą.

      Usuń
  5. Problem zwierząt w naszym kraju nie zostanie nigdy rozwiązany.
    To dżungla. A może gorzej?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa Łucjo,ale w skrytości ducha mam nadzieję,
      że może kiedyś....
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Piękna historia , która dzięki Wam znalazła tak bajkowe zakończenie...kotki mają domek...te miłe , niezwykle inteligentne zwierzęta tak często wiodą życie w ciężkich warunkach nękane przez ludzi nie mogąc liczyć na ich opiekę...Pięknie opowiadasz..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gosiu,czuję się mile połechtana.
      Buziaki :)

      Usuń

Dziękuję, że tu zaglądacie:)))